CHICKS&FUN Z POLSKIMI HIMALAISTAMI NA SZCZYCIE ŚWIATA

W historii odnotowano tylko dwie poważne próby przejścia trawersu. Pierwszą podjęli w 1984 roku Hans Kammerlander i legendarny włoski podróżnik Reinhold Messner (jako pierwszy w historii zdobył Koronę Himalajów), a drugą Piotr Morawski i Peter Hamor w 2008 roku. Niezwykle wymagająca trasa i trudne warunki pogodowe spowodowały, że obie wyprawy nie zakończyły się pełnym sukcesem, czyli zdobyciem obu wierzchołków w trawersie.
Wyzwanie, z jakim zmierzyła się polska ekipa w lipcu 2016 roku, było więc ogromne. Próbę podjęła grupa doświadczonych himalaistów, którzy w przeszłości uczestniczyli w wyprawach na m.in. Mount Everest, Broad Peak, Manaslu, Elbrus czy Mont Blanc: Rafał Fronia (KW Jelenia Góra), Jacek Gawrysiak (UKA Warszawa), Grzegorz Bielejec (KW Katowice), Krzysztof Stasiak (KW Lubin), Sebastian Wolski (KW Lublin).

Długa i tak wymagająca trasa wymaga wielomiesięcznych przygotowań, a także starannego zaplanowania jadłospisu podczas wyprawy. Himalaista musi mieć zapewniony wysoko-energetyczny pokarm – dlatego w ściśle zaplanowanym „menu” himalaistów znalazły się Chicks&Fun, które w takich warunkach sprawdziły się idealnie. 200 g mięsa z kurczaka w 100 g produktu, 43,5% czystego białka z najlepszego mięsa i brak szkodliwych, sztucznych ulepszaczy sprawiły, że uczestnicy wyprawy mogli w przerwach posilać się energetyczną, wartościową przekąską. Nie bez znaczenia pozostały także mała waga i niewielkie rozmiary opakowań Chicks&Fun, co w planowaniu ekwipunku na wyprawę ma kluczowe znaczenie.

Trwająca od 14 czerwca wyprawa obejmowała m.in. tygodniowy trekking przez lodowiec Baltoro i 20-dniową aklimatyzację na jednym z Gaszerbrumów. Pod koniec lipca himalaiści ruszyli na pierwszy z dwóch wierzchołków masywu. Niestety, zabrakło im szczęścia – trudne warunki pogodowe, jakie panują w tym sezonie na Karakorum, zmusiły większość himalaistów do przedwczesnego zakończenia wypraw. – Do C2 dotarliśmy w wichurze, która wbrew prognozom nie opuściła nas przez kolejny dzień i noc. Rano, zamiast ostatniej próby poręczowania Kuluaru Japońskiego, spakowaliśmy w silnym wietrze obóz II i ruszyliśmy w dół. To koniec wyprawy. Kolejnych prób nie będzie – relacjonował dla serwisu taternik.org Jacek Gawrysiak.

zobacz inne