PAWEŁ BISZCZAK – PRAWDZIWY FIGHTER

Ten rok zaczął się od prawdziwego uderzenia, czyli walki Pawła Biszczaka z Wojciechem Wierzbickim podczas gali FEN 15 Final Strike. Jak takie wydarzenie wygląda z perspektywy zawodnika? Jakie emocje towarzyszą mu w ringu, a jakie już po walce? To wszystko zdradza nam zwycięzca Paweł Biszczak.

Każda walka wymaga wielu poświęceń i przygotowań, które długo trwają i są męczące. Dlatego do tak ważnych wydarzeń sportowych jak prestiżowa gala FEN 15 Final Strike są dopuszczani tylko ci najlepsi. Tutaj już nie ma miejsca na słabości. Trzeba być prawdziwym fighterem. Takim jak Paweł Biszczak.

Koncentracja to podstawa

– W dniu walki jestem już tylko skoncentrowany na niej, a w ringu – na moim przeciwniku. Z Wojtkiem, z którym walczyłem, znamy się, mieliśmy okazję ze sobą walczyć, ale nie znaczy to, że było łatwiej. Każda walka jest inna – mówi Paweł Biszczak, legniczanin, mistrz świata K-1 z 2014 roku oraz wielokrotny mistrz Polski w karate kyokushin i kickboxingu.

Droga do sukcesu

A jak wyglądała sama walka? To było emocjonujące starcie tytanów. Panowie nie pozwolili nam się nudzić do ostatnich sekund! – Uważam, że pokazaliśmy mocną, ciekawą i efektową walkę na najwyższym poziomie na zasadach K-1. Mam nadzieję, że nasi kibice, którym dziękuję za liczne przybycie oraz którzy nas dopingowali, byli zadowoleni z emocji, jakie mogliśmy zafundować podczas tych pięciu rund Podsumowując całą walkę, uważam, że udało mi się narzucić swoją taktykę, realizowałem ją konsekwentnie, co przełożyło się na końcowy sukces – opowiada Paweł.

Walka z samym sobą

Najtrudniejsza, jak się okazało, była runda trzecia – Wojciech Wierzbicki, nic nie ryzykując, postanowił postawić wszystko na jedną kartę i zawalczyć. – Wojtek był bardzo dobrze przygotowany do walki. Po dwóch pierwszych rundach, które wygrałem, w trzeciej rundzie przeciwnik ruszył zdecydowanie, aby odrabiać straty. W każdym pojedynku, tym bardziej 5-rundowym, na najwyższym wyrównanym poziomie, są momenty kryzysowe. To jest właśnie esencja sportów walki, to walka nie tylko z przeciwnikiem, ale również z samym sobą. Pokazałem to w kolejnych rundach, gdzie przełamałem słabszy moment w walce i kontrolowałem pojedynek – wspomina Paweł Biszczak.

Czas na regenerację

A co teraz, po zdobyciu ważnego pasa? Jakie są plany tego zdeterminowanego sportowca? – Czas po walce to czas na regenerację oraz odpoczynek. Dla sportowców odpoczynek jest aktywny, ale na innym poziomie niż przed walką. Obecnie oprócz odpoczynku skupiam się na swoim klubie FIGHT HOBBY, który prowadzę w Legnicy.

zobacz inne