fbpx

Błędy początkującego biegacza

Wiele osób uważa, że bieganie to łatwy sport. Natura nas do tego przygotowała, umiemy i już. Jasne – poradzimy sobie z tym, żeby dobiec na autobus czy pobiegać z dzieckiem po trawie. Problem pojawia się w przypadku biegów na dłuższe dystanse i przy szybszym tempie. Tu już potrzebne jest odpowiednie przygotowanie. No i łatwo popełnić błędy.

Za dużo od razu

Bieganiem można się zachłysnąć. Chcemy od razu biec szybciej, więcej, dłużej. Jest przecież takie pojęcie, jak „euforia biegacza”, czyli stan euforyczny po mocnym treningu. Trzeba jednak mieć świadomość, że zbyt intensywny wysiłek, zwłaszcza na początku przygody z bieganiem, może przynieść więcej szkody niż pożytku. Organizm też musi mieć czas na to, żeby przystosować się do nowych warunków – szczególnie, jeśli wracamy do biegania po dłuższej przerwie albo w ogóle zaczynamy takie doświadczenia. Lepiej zacząć od krótszych tras (te długie nam nie uciekną, spokojnie) i stopniowo zwiększać pokonywany dystans.

Ekspresowe tempo i… koniec

Idziemy na trening, startujemy, chcemy odreagować, zmęczyć się i w związku z tym – biegniemy jak najszybciej potrafimy. Jeśli w tym się właśnie specjalizujemy, nie powinno być problemu. Jednak jeśli jest to jeden z naszych pierwszych treningów, istnieje duże ryzyko, że po krótkim czasie „spuchniemy” i zwyczajnie nie damy rady biec dalej. Nie tylko organizm odmówi nam posłuszeństwa, możemy wręcz czuć się sfrustrowani – no bo jak to tak, taki krótki dystans i ja już nie daję rady? A wystarczy podejść do tematu ze spokojem, zacząć od spokojnego truchtu czy marszobiegu. Stopniowo sami będziemy widzieć, że poprawia nam się wydolność, jesteśmy w stanie przebiec więcej i szybciej.

Brak  rozciągania

To problem, który może dać o sobie znać dopiero po jakimś czasie od treningu. Z początku jesteśmy zadowoleni, endorfiny działają, mamy satysfakcję po ukończonym biegu. Kolejne dni wiążą się jednak z bólem, dyskomfortem – do tego stopnia, że nie jesteśmy w stanie efektywnie wykonać kolejnych ćwiczeń. Warto więc na stałe wpisać sobie rozciąganie do rozpiski treningowej. Regeneracji sprzyja też m.in. zimny prysznic czy krioterapia.

Niewystarczające nawodnienie

Wodę pić trzeba i wydaje się, że wszyscy o tym wiedzą. Ale w rzeczywistości okazuje się, że wiele osób nie pilnuje tego, ile wody wypija każdego dnia (bo nie chodzi tu przecież o kawę, herbatę czy słodkie napoje). Nie bez powodu popularność zdobywają specjalne aplikacje, które nie tylko monitorują, ale i przypominają o tym, żeby sięgnąć po szklankę wody. A jeśli trenujemy, zapotrzebowanie organizmu wzrasta. Wie zresztą o tym każdy, kto w trakcie biegu poczuł nagle silne pragnienie i nie miał wtedy dostępu do wody. Takie uczucie może nie tylko spowolnić nasz bieg, ale i znacznie zmniejszyć jego efektywność.

Brak reakcji na to, co dzieje się z organizmem

Mamy rozpiskę treningową – ćwiczymy w konkretne dni na wybranym dystansie, w określonym tempie. Czasem jednak organizm potrzebuje chwili wytchnienia. Każdy miewa przecież momentami gorszy dzień, czuje, że łapie go przeziębienie lub po prostu nie czuje się na siłach. Nie ma się wtedy co zmuszać do treningu, lepiej wsłuchać się w swoje ciało i – jeśli tego potrzebuje – dać mu odpocząć.  Nawet jeśli przygotowujemy się do jakichś zawodów, trzeba mieć na uwadze to, że nie jesteśmy robotami. Starajmy się trzymać planu treningowego, ale jeśli zignorujemy niektóre sygnały, które organizm do nas wysyła, narazimy się na szereg kontuzji. A tego przecież chcemy uniknąć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *