Od pemmikanu po Chicksy, czyli gastronomiczne 100 lat w himalaizmie

Ekstremalne warunki wymagają ekstremalnego żywienia. Co zdobywcy najwyższych szczytów jedzą na wysokościach? Nasi himalaiści często wspominają o tym podczas wywiadów: przy kolejnych etapach wyprawy dieta staje coraz bardziej istotna! Tu już 5% różnicy w stosunku do standardowego żywienia może mieć kluczowe znaczenie. Przy każdym kroku ultralekkie Chicks&Sport z olbrzymią zawartością białka robią robotę. Chicks and Sport wspierają regenerację i chronią przed utratą tkanki mięśniowej, do której często dochodzi na wysokości!

Czekolada na wysokości zadania

„Gdy pierwszy raz byłem na Antarktydzie, zaskoczyło mnie to, że wszyscy wychodzący z bazy zabierali ze sobą tylko batoniki czekoladowe. Byłem rozczarowany tak niezdrowymi nawykami żywieniowymi, więc na swoją pierwszą wyprawę wziąłem zdrowe kanapki – z tuńczyka z majonezem na pełnoziarnistym pieczywie. W porze lunchu próbowałem je zjeść. Po pięciu minutach ssania zamrożonego rogu kanapki dałem za wygraną i sięgnąłem po czekoladę” – wspomina Paul Ward, polarnik prowadzący stronę CoolAntarctica.com.

Kalorie są bardzo istotnym elementem chroniącym naszych himalaistów przed wychłodzeniem. Oczywiście, same ubrania i sprzęt grają dużą rolę, ale w późniejszych etapach to w dużej mierze dieta pomaga w dotarciu na sam szczyt!

W normalnych warunkach czekolada i słodycze (czyli węglowodany) są ograniczane nawet do 30% spożycia dziennie, jednak w warunkach ekstremalnych, którymi są bez wątpienia 8611 m n.p.m., batoniki i czekolada dodają paliwa i są jednym z głównych elementów diety naszych himalaistów. Utrzymanie stężenia glukozy i zasobów glikogenów są potrzebne do tak intensywnego wysiłku.

Jedz za trzech – słodko, często i TŁUSTO

Masło, czy pełnotłuste mleko w proszku, które można rozpuścić w ciepłej wodzie, to jeden z elementów diety polarnika. Jest zapewnieniem dostarczania niezbędnych witamin potrzebnych do normalnego funkcjonowania. Jak myślicie, ile tłuszczu musi zapewnić sobie nasz himalaista na wysokościach?

Dochodzi nawet do 35% spożycia dziennie, gdzie dla porównania przeciętnemu warszawiakowi wystarczy tylko 15%. Jedzenie takich ilości i tak wysokich kalorii zapewni siłę, żeby dotrzeć na K2! Ale! Nawet przy tak gigantycznych dostawach kalorii naszych mistrzów nieraz dręczy głód, szczególnie po zakończeniu ciężkiej pracy. Bywa też, że chudną.

Chicks&Sport – dodajemy białka!

Regeneracja! Jak o nią zadbać będąc kilka tysięcy metrów nad poziomem morza? Odpowiedzią jest – białko, które jest niezbędne do odbudowy mięśni i do wsparcia układu odpornościowego. Sto lat temu, przy wyprawach, himalaiści zabierali ze są pemmikan, a dziś mogą spokojnie wziąć Chicksy, bo są wygodne, smaczne, pożywne i lekkie!

Ciekawostką jest, jak wyglądała dieta himalaistów ponad 100 lat temu!

Dieta ekipy Roberta Scotta (1910 r.), ok. 4000 kcal:

  • pemmikan (mieszanina suszonego mielonego mięsa i tłuszczu) – 340 g
  • osiem polarnych herbatników z białej mąki – 450 g
  • kostki cukru – 85 g
  • masło – 57 g
  • herbata – 24 g
  • kakao – 16 g

Jesteśmy pewni, że 800 specjalnie przygotowanych opakowań Chicksów przybliży naszych himalaistów do celu o kolejne kilka procent!

Źródło:

  • Serwisy poświęcone wyprawom polarnym – www.coolantarctica.comwww.freezeframe.ac.uk
  • Ciekawa książka o antarktycznej kuchni – „Hoosh: Roast Penguin, Scurvy Day, and Other Stories of Antarctic Cuisine”, Jason Anthony (University of Nebraska Press 2012)

zobacz inne