fbpx

Wywiad – Jarosław Bulla, Prezes Polskiego Związku Kalisteniki i Street Workoutu

Historie osób związanych ze sportem bywają niesamowicie ciekawe. Nie bez powodu przecież stanowią podstawę do scenariuszy wielu filmów. Niesamowite jest to, jak właśnie w sporcie można obserwować zmagania człowieka z samym sobą, jak pokonuje napotkane przeszkody i jak wiele daje satysfakcja z odniesionego sukcesu. Chcemy przybliżyć Wam sylwetki sportowców, którzy są nam bliscy.

Przed Wami Jarosław Bulla, Prezes Polskiego Związku Kalisteniki i Street Workoutu.

Jak zaczęła się Twoja sportowa przygoda?  

Ciężko powiedzieć, sport był ze mną od najmłodszych lat. Począwszy od wielu aktywności związanych z kulturą hip-hopową, takich jak break dance, jazda na desce, na bmx czy nawet granie w zośkę, także ruchu mi nie brakowało. W moim życiu był to okres buntu, w trakcie którego uciekałem zawsze w jakąś zajawkę. Następnie pojawił się parkour i koszykówka, to chyba już mocno zakorzeniło we mnie poświęcenie i pewne wartości związane ze sportem.

Zdarzają Ci się spadki motywacji do treningu? Jeśli tak, tak jak sobie z nimi radzisz?

Każdy ma takie momenty, chcąc być „w gazie”, aby osiągnąć kolejny wyznaczony sobie cel, zawsze przychodzi gorszy dzień i nie ma co z tym walczyć…tak po prostu jest. Ja to mam różnie, czasem chodzę naburmuszony na cały świat i staram się nie raz zmusić do treningu. Nawet jeżeli nie czuję się na siłach, żeby wykonać założony plan, to zagospodarowany czas i tak wykorzystuję na trening, który sprawia mi ogrom frajdy. Innym razem dość szybko opuszcza mnie to poczucie demotywacji, zbliżają się zajęcia grupowe, gdzie zawsze jest mnóstwo pozytywnej energii (szczególnie z grupami dla dzieci), następnie wieczorne treningi w otwartej ekipie – w takich warunkach dodatkowo każdy się wzajemnie nakręca i motywuje.

Jakie jest Twoje największe sportowe osiągnięcie?

Niestety nie celuje w sportowe osiągnięcia, wyznaczam sobie cele związane z pokonywaniem własnych barier jak np. podciągnięcie z dodatkowym ciężarem, gdzie mój wynik to +60 kg oraz dip +70kg przy wadze 65kg. Mam też cel w tworzeniu sportu jako Prezes Polskiego Związku Kalisteniki i Street Workoutu rozwijając tą dyscypline w kraju i za granicą. Na scenie street workout jest bardzo wielu młodych zawodników których, przyznam szczerze, nie mam nawet czasu gonić poziomem. Ale kto wie, może kiedyś zamiast organizować jakieś wydarzenie, to sam przywiozę jakąś statuetkę na półkę.

Jak odkryłeś kalistenikę? Co Cię przekonało, żeby zająć się właśnie tą dyscypliną?

Pracując za granicą swój wolny czas poświęcałem na sport, była to albo koszykówka albo trening „domowy” bez dodatkowego sprzętu. Przyszedł dzień w którym zaczęło mi brakować po prostu swojego klimatu, swoich ludzi… Opola. Postanowiłem wrócić, a w związku z tym miałem wolnego czasu więcej, co dla mnie oznaczało – więcej sportu. Potrafiłem biegać czy jeździć na rowerze na wyspę Bolko po 2-3 razy dziennie, wracać, jeść itd. Im więcej ćwiczyłem „bez sprzętu”, tym więcej wiedziałem, czytałem na ten temat, szukałem informacji. Wtedy poznałem słowa „kalistenika” oraz „street workout”. Moje tamtejsze doświadczenie pozwalało mi na stworzenie z tego w Polsce czegoś więcej niż „tylko” pompki czy podciąganie. I w tym doskonale się spełniam do dziś.

Są jeszcze jakieś dyscypliny, o których marzysz, żeby spróbować?

Raczej nie, w tym sensie, że nie marzę o próbowaniu dyscypliny, a bardziej o spełnieniu kilku sportowych, bardziej ekstremalnych zajawek. Na nowe formy aktywności jestem zawsze otwarty, żeby spróbować, ale już chyba nie na tyle, żeby poświęcić się całkowicie tak jak kalistenice.

Czego sport Cię nauczył?

Chociaż kalistenika to sport indywidualny, to działanie na rzecz pasjonatów zawodników itd. zakorzeniły we mnie wartość relacji międzyludzkich. Droga, jaką przeszedłem, pozwoliła mi nabrać do tego dystansu i sporego doświadczenia w tym, co robię. Sport buduje cechy charakteru – takich jak wytrwałość w dążeniu do celu, cierpliwość czy samozaparcie, co przekłada się później na całe nasze życie, czy to w szkole, w życiu prywatnym i zawodowym. Jeżeli pokonywanie kolejnej przeszkody na treningu nie jest dla nas problemem, to czemu w życiu miałoby być inaczej.

Sport to też Twój sposób na życie – jesteś trenerem, prowadzisz klub. Intensywnie działasz, by kalistenika była coraz bardziej popularnym sportem. Jak oceniasz efekty tych działań? Przekłada się to na liczbę osób ćwiczących właśnie tę dyscyplinę?

Dokładnie, obecnie prowadzę swój klub w Opolu „Body Challenge – Centrum Kalisteniki”, który działa pod patronatem Polskiego Związku Kalisteniki i Street Workoutu, gdzie serdecznie zapraszam 😉 Kilka lat temu samo słowo „kalistenika” było dla ludzi obce i nie bardzo zrozumiałe (pojawiały się nowe formy jak „kalinistyka”,”kanilestyka” czy „kanaletix”). W ciągu ostatnich lat świadomość ludzi aktywnych w kwestii różnych form aktywności jest bardzo wysoka. Do niedawna była głównie siłownia, basen, judo czy crossfit. Teraz mamy coraz więcej ludzi którzy w łatwy sposób mogą zacząć uprawiać jakiś sport, a kalistenika odnajduje się tu idealnie jako wprowadzenie w jakąkolwiek dziedzinę sportu. Skoro kalistenika to trening z wykonaniem masy własnego ciała, to znaczy, że każdy sportowiec w trakcie swojego treningu czy rozgrzewki wykorzystuje w jakimś stopniu to, co jest naszą specjalizacją. Sporo osób o wysokiej aktywności coraz częściej świadomie zaczyna używać kalisteniki, bo np. po kilku latach przerzucania żelaza pojawiają się problemy ze stawami, przykurcze itp. U nas trening jest bardzo urozmaicony, jest wiele wariantów ćwiczeń, które przybliżają do coraz to ciekawszych ewolucji, większej liczby powtórzeń, a przede wszystkim – do większej sprawności. Jednocześnie bardzo dbamy o kwestię rozgrzewki, zarówno ogólnej jak i ukierunkowanej, co w dalszym ciągu jest bardzo zaniedbywane przez sportowców. Warto dodać też, że jest to aktywność, którą można uprawiać całkowicie bez nakładów finansowych, np. w domu bez sprzętu, czy też w sezonie letnim na różnych urządzeniach infrastruktury sportowej. Do tego wystarczy nam odrobina wolnego czasu, chęci i można zaczynać. Co innego w momencie, gdy przychodzimy do klubu, gdzie jest trener, specjalistyczny sprzęt, itp.:)

Co doradziłbyś komuś, kto dopiero ma w planie zacząć przygodę z kalisteniką, street workoutem? Czy jest to sport dla każdego?

Część odpowiedzi można znaleźć w powyższym pytaniu, ale zdecydowanie mówię TAK! Sam fakt, że powstają sekcje dziecięce, dla młodzieży, dla dorosłych, czy nawet wspólne treningi rodziców z dziećmi –  to mówi samo za siebie. Kalistenika daje możliwość doskonale poznać swoje ciało, zrozumieć jego ruch czy poczuć partie mięśni, o których nie mieliśmy pojęcia, że je w ogóle posiadamy. Pozwala to na harmonijny rozwój naszego ciała w każdej dyscyplinie. Wiek to tylko liczba. Wiadomo, że pewne rzeczy do osiągnięcia mogą wymagać więcej czasu i pracy, ale tutaj udowadniamy, że wszystko jest możliwe. Bez względu na płeć, wiek czy poziom zaawansowania. Z każdą nową aktywnością jest przecież tak, że zaczynamy od poziomu „0”. To, że że u każdego ten poziom „0” jest w innym miejscu, to nie ma żadnego znaczenia, ewentualnie jeden będzie miał większe lub inne predyspozycje od drugiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *